
Nowy Rok wystartował jak F16 , plany , cele , marzenia pewnie już spisane…, ale co tam spisane, pewnie nawet dokładnie rozpisane na czynniki pierwsze, terminy wyznaczone.
Ilość zadań jak dla całego zastępu harcerzy, ale to przecież Nowy Rok, trzeba ruszyć z kopyta i od razu na 1 000 % !
A tu niespodzianka …
Niby przecież byłeś zmotywowany, niby argumenty za – realizacją planu – stoją mocne i wątpliwości nie ma, że słuszne, że warto … ale … Ty jakoś nie możesz wystartować…
Ogarnia Cię jakaś dziwna bezsilność, brak dostępu do zasobów…
Niby ładowałeś się przez całe święta, a teraz ładowania brak ?
Czy akumulatory gdzieś „na zewnątrz” zostały, czy to powietrze z Ciebie zeszło … ?
Nie chyba nie o to chodzi…
To w takim razie, o co chodzi ?
Gdzie się podziały Twoje siły, Twoja energia , gdzie te baterie kosmiczne ???
Brzmi znajomo ? Czujesz, że to może w jakimś stopniu i Ciebie dotknęło ?
Ja w ostatnich dniach spotykam się z takim syndromem, braku „dostępu do ładowania” u wielu osób z którymi rozmawiam, u moich Klientów. Wszyscy zastanawiają się z czego to wynika , i przede wszystkim, jak sobie z tym poradzić, żeby wrócić na pożądane tory.
To co właściwe się z nami dzieje i gdzie się podziała nasza moc ?
Ja ten syndrom nazwałam „Noworoczny Jet Lag” 😊 . Skąd taka nazwa przyszła mi do głowy ? Spieszę z odpowiedzią.
Zauważam ogromne podobieństwo tego co się z nami właśnie dzieje, z syndromem Jet Lag, który odczuwamy po odbyciu długich lotów samolotem, gdzie mamy do czynienia ze zmianą strefy czasowej.
Czym jest Jet Lag w czystej postaci ? Jet Lag to nazwa przyjęta dla objawów jakie wiążą się z nagłą zmianą strefy czasowej. To co odczuwają osoby, które doświadczyły Jet Lag to m.in. wyczerpanie , kłopoty ze snem, senność, złe samopoczucie, zaburzenia koncentracji , ogólne rozbicie. To jak intensywne będą te objawy zależy od kilku czynników. Zarówno od tego jak radykalnej zmiany czasu właśnie doświadczyliśmy, jakie są nasze indywidualne predyspozycje, ale również od tego jak często doświadczamy takich nagłych przeskoków – zwykle im częściej ma to miejsce, tym bardziej nasz organizm się do tego przyzwyczaja i nie odczuwamy tego już tak dotkliwe.
No właśnie, radykalna zmiana – czy nie widzicie tutaj podobieństwa do tego co sobie właśnie fundujemy? Po pierwsze okres świąteczny, bardzo często jest czasem błogiego lenistwa. Zmieniamy nasz tryb funkcjonowania. Możemy sobie pozwolić na dłuższe posiedzenie wieczorami/nocami, oglądanie pasjami seriali na NetFlix, a tym samym następnego dnia dłuższe pozostanie w łóżku. Nasz zegar biologiczny się przestawia – im dłużej taki stan trwa tym bardziej się do niego przyzwyczajamy 😉 .
I przychodzi ten moment … przez wszystkich nas niewątpliwie wyczekiwany… kiedy to trzeba wrócić do codzienności… , do naszych bieżących zadań. To ten moment kiedy właśnie „lądujemy”, i być może nie byłoby to aż takie ciężkie, gdyby nie fakt, że po tym wylądowaniu poza rozbitym rytmem naszego dnia, niejednokrotnie dochodzi jeszcze jedna radykalna zmiana.
Dla jasności: nie chodzi mi tu tylko o fakt, że musimy się przyzwyczaić do nowych cyferek w roku przy zapisywaniu aktualnej daty 😉.
Tą kolejną radykalną zmianę to już sami sobie fundujemy, a co więcej skrupulatnie ją planujemy i zwykle jest to ucieleśnienie naszych marzeń 😊. Ta zmiana to nasze plany, cele i oczekiwania na nowy rok. Niejednokrotnie wywracające dotychczasowe życie „do góry nogami” – a nawet jeśli nie, to na tyle ambitne, żeby stanowiły radykalną zmianę.
Kolejna kwestia to nasze indywidualne predyspozycje do radzenia sobie z takimi zmianami. Każdy z nas jest inny. Każdy z nas odczuwa te zmiany na swój indywidualny sposób.
Dla jednych, zmiana taka będzie praktycznie nieodczuwalna. Dla innych, będzie to utarta kontroli nad rzeczywistością która ich otacza. Na szczęście, podobnie jak Jet Lag związany z podróżami w inne strefy czasowe, tak i ten „Noworoczny Jet Lag” nie trwa długo i prędzej czy później odzyskujemy stery i możemy kontrolować kurs w którym podążamy.
Powiedzieliśmy o radykalnej zmianie i o indywidualnych predyspozycjach osobistych jako czynnikach, które mają wpływ na to czy i jak odczuwamy ten nasz „Jet Lag”.
Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden czynnik wyżej wspomniany, a mianowicie nasze doświadczenia. To jak dotkliwe będziemy odczuwać zmiany, przechodzenie przez proces tzw. restartu, zależy również od tego jak często w swoim życiu doświadczamy podobnych sytuacji i czy odpowiednio się do nich przygotowujemy.
Z moich doświadczeń wynika, że choć tego typu sytuacji doświadczamy często, to nie wszyscy wyciągamy z nich wnioski na przyszłość. Konsekwencją tego jest fakt, że za każdym razem jesteśmy na nowo zdziwieni, zaskoczeni tym, że nasze „baterie” nie działają prawidłowo albo, że chwilowo ładowania brak.
„No popatrz, znowu mi się to przytrafia …” A co zrobiłeś żeby Ci się nie przytrafiało ?
No dobrze, to jak już wiemy, że tak się dzieje, jak już wiemy, że nie jesteśmy odosobnieni w tych naszych doświadczeniach „Noworocznego Jet Laga” i że nie tylko my tak mamy – to co możemy zrobić aby:
- Po pierwsze jak najszybciej go pokonać ?
- Po drugie uchronić się przed nim na przyszłość ?
Odpowiedzi na te pytania pewnie jest tysiące. Zależą one od naszych indywidualnych predyspozycji, doświadczeń i od tego jak radykalną zmianę sobie fundujemy. Ale są wśród nich też takie które wydają się być uniwersalne . Poniżej kilka przetestowanych rozwiązań które sprawdzają się u mnie, u moich klientów, przyjaciół i znajomych – warto sprawdzić jak mogą one pomóc Wam.
- Zaplanowanie czasu na „wyrównanie ciśnienia” po przerwie świąteczno-noworocznej
Podobnie jak robimy plany noworoczne, rozpisujemy nasze cele, popatrzmy również na zaplanowanie czasu wolnego. Z tym, że nie chodzi tu tylko o kwestie tego jakimi aktywnościami wypełnisz każdy dzień, ale również o to w jaki sposób zaplanujesz powrót do normalnego trybu funkcjonowania. Im dłuższy i bardziej intensywny wypoczynkowo czas planujesz, tym więcej czasu musisz zaplanować na tzw. „dekompresję” 😊 . Co to oznacza w praktyce ? – jeśli zaplanowałeś/aś dłuższe świętowanie to daj sobie pod koniec tego okresu 1-2 dni czasu na to aby uporządkować swój dzień, wejść w rytm „poświąteczny”.
Jeśli wiesz, że potrzebujesz czasu na „rozruch”, nie planuj, że godzinę po opuszczeniu samolotu którym właśnie przyleciałeś z tropików usiądziesz do efektywnej realizacji zadań – bo może się to nie udać.
- Sprawdź jak radykalnie Twoje plany zmieniają Twoją dotychczasową sytuację
Istotność zmian które planujesz oraz intensywność pracy jaką sobie narzucisz w Nowym Roku wynika z Twoich celów i planów jakie zrobiłeś. Sprawdź czy nie wziąłeś / wzięłaś na siebie zbyt dużo. Czasami warto spojrzeć raz jeszcze na postawione cele i zweryfikować czy oby na pewno wszystkie są aktualne i ważne, jak również skonfrontować z faktycznymi możliwościami. Nic tak nie odbiera motywacji i nie podcina skrzydeł jak nie osiągalne cele. To się też tyczy ich ilości.
Jak już wiesz, że te cele odzwierciedlają to czego faktycznie dla siebie pragniesz, sprawdź jak zaplanowałeś/aś terminy ich realizacji – czy są one realne i możliwe do realizacji przez Ciebie.
Pamiętaj że w Nowym Roku doba ma dalej 24 godziny , a Ty żeby właściwie funkcjonować potrzebujesz też uszczknąć z tych 24 godzin kilka na sen – ja rekomenduję 8 godzin snu na dobę.
- Zastanów się jak reagujesz na zamiany i jak konsekwentny jesteś w działaniu
Każdy z nas jest inny i w różny sposób podchodzimy do zmian i tych które nas w życiu zaskakują i tych które teoretycznie sami sobie fundujemy. Niestety często nie mając pełnej świadomości konsekwencji jakie się z nimi wiążą i naszych możliwości w zakresie możliwości ich udźwignięcia. Dlatego dobrze jest już na etapie planowania skonsultować swoje zamierzenia z kimś kto będzie w stanie spojrzeć na nasze plany obiektywnym okiem i zadać często kluczowe pytania. Taką osobą może być ktoś ze znajomych – ale uwaga: wybierajmy takie osoby, które nie będą się bały zadawać nam trudnych pytań . Tutaj nie chodzi o „głaskanie i zachwalanie” naszego pomysłu, planu, ale o spojrzenie na niego z różnych perspektyw. To pozwala wyłapać ewentualne ryzyka, pułapki i te merytoryczne i egzystencjalne ale również te związane z czasem jaki sobie na dany projekt , zadanie wyznaczyliśmy.
- Samo hasło nie wystarczy 😉. Potrzebujesz mieć rozpisane poszczególne kroki, które doprowadzą Cię do realizacji zadania, jakie przed sobą postawiłeś/aś i określić ile czasu potrzebujesz aby dany krok zrealizować oraz zdeklarować sobie dzień w którym to sprawdzisz. W żargonie korporacyjnym powiedziano by, że do każdego zadania należy rozpisać MileStone-y i DeadLine-y … ale na szczęście nie musimy się nim posługiwać. Nie ważne jak to nazwiesz – im dokładniej rozpiszesz sobie swoją ścieżkę dojścia do realizacji zadania, tym większe prawdopodobieństwo, że nie pogubisz się po drodze.
- To co równie istotne, to dobrze jest jak w tej wędrówce do celu ktoś Ci towarzyszy jako obserwator. To może być ta sama osoba z którą konfrontujesz założone plany , możesz o to poprosić przyjaciela, albo skorzystać z usług profesjonalnego coacha – ważne jest aby ta osoba znała Twój plan, ścieżki którymi będziesz do niego podążał i terminy realizacji poszczególnych odcinków. To jest element, który bardzo pomaga na każdym etapie podróży i jest niezwykle istotny na początku kiedy najsilniej odczuwasz skutki „Noworocznego Jet Lag” i ciężko Ci rozpocząć działania. Taka osoba będzie takim Twoim osobistym sekundantem. Równie dobrze możecie się umówić że Ty możesz wesprzeć tak samą ją / jego – na zasadzie Peer to Peer Coachingu.
- Po „wylądowaniu” – zaczynać od małych kroków – dać sobie czas na tzw. rozruch. Jeśli „odpalisz rakietę i przegrzejesz silniki na starcie” to szansa na to, że trajektoria jej lotu po kilku godzinach lub następnego dnia, będzie dotknięta czynnikiem przyciągania grawitacyjnego, jest bardzo duża .
- Przeanalizuj jakie są Twoje dotychczasowe doświadczenia
To jak do tej pory radziłeś sobie z takimi sytuacjami może odgrywać bardzo istotną rolę. Jak już wcześniej wspominałam, jeśli znasz siebie i masz duży wgląd w swoje reakcje i zachowania w konkretnych sytuacjach, prawdopodobnie możesz przewidzieć jak dotkliwe będzie dla Ciebie przestawienie się na działanie i zmiany po okresie nazwijmy to „rozluźnienia”.
Jeśli analizujesz swoje zachowania wiesz w których momentach będziesz potrzebować wsparcia aby nie zboczyć z drogi do celu. Jeśli tego jeszcze nie wiesz to warto przeanalizować jak wyglądała realizacja Twoich planów w poprzednim roku. Czy zaplanowane wówczas zadania, cele doczekały się swojej realizacji.
- Co zostało osiągnięte z tego zaplanowałeś/aś i jakie były czynniki sukcesu – to znaczy co Ci pomogło aby to osiągnąć.
- Które z Twoich planów nie zostały zrealizowane , utknęły w trakcie , albo termin ich realizacji został znacznie przekroczony w porównaniu z wcześniej zaplanowanym
- Dlaczego tak się stało ?
- Co Ci przeszkodziło?
- Co mogłeś zrobić inaczej ?
- Co pomogłoby Ci w osiągnięciu tych zamierzeń?
To właśnie jest wyciąganie wniosków z swoich własnych doświadczeń i uczenie się na nich.
To tylko kilka sugestii które mogą Ci pomóc w pokonaniu syndromu „Noworocznego Jet Lag”. Jeśli dobrze przeanalizujesz swoje doświadczenia i indywidualne reakcje w takich sytuacjach niewątpliwe wypracujesz swoje metody radzenia sobie z tym syndromem.